Ratujemy klasyki – SKODA 105S Część I

Na samym początku za młodu jeździliśmy takimi „cudami techniki. W późniejszych latach zaczęła się rodzić pasja, zainteresowanie sentyment do takich pojazdów. Na chwilę obecną wszyscy, a przynajmniej większość z Nas ma pozytywne „pie…….cie” czyli hobby, pasje. I tu zaczyna się, chęć posiadania klasyka. A jak się już go ma, to dopiero początek. Zaczyna się szukanie wykopywanie prawie z jądra ziemi części, wszystko tylko po to aby nasz ukochany klasyk cieszył oko i służył długie lata. Tak właśnie wygląda historia jednego z naszych kolegów. Skoda Adama zaczyna etap ratowania. Na początku skompletowanie wszystkich potrzebnych części, następnie dopasowanie ich u blacharza, tylko po to by za chwile auto znalazło się u lakiernika.

Poniżej pare kadrów z przygotowania auta do wizyty u lakiernika.

Spasowane blachy a reszta elementów już na swoim miejscu. Teraz nie zbyt miłe zajęcie. Rozbieramy „furę” do zera. Cała biżuteria zewnętrzna plus środek do żywej blachy. Tak z autopsji – lepiej pooznaczać sobie śrubki i plastiki z którego miejsca były demontowane żeby przy składaniu nie było niespodzianek i pełnego wiadra śrubek które zostały i nie wiadomo od czego były.

Auto ogołocone, przygotowane prawie w 100%, został jeszcze jeden element. Jak chcemy zrobić wszystko dobrze i perfekcyjnie to wyrzucimy jeszcze silnik tak aby można było trysnąć komorę nowym lakierem.

I tak przygotowana SKODA , będzie gościła kilka dni w lakierni, czekamy na efekty po lakierowaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *