Ratujemy klasyki … rodem z PRL-u FSO POLONEZ

Jak wszyscy dobrze pamiętacie na ostatniej prostej jest SKODA 105 Adama. Na chwilę obecną zostało jeszcze sporo pracy, ale tej przyjemnej, składanie wszystkiego w jedną całość. Sezon jak widzieliśmy i doświadczyliśmy był bardzo nieciekawy, auta częściej stały w garażach niż spotykały się na drogach. Ale mimo tej sytuacji  Nasze szeregi zasili  kolejny klasyk rodem z PRL-u. Już niebawem pokażemy Wam, dość obszerny materiał z odbudowy FSO Poloneza Daniela. Teraz oglądnijcie WIELKI skrót jak to wygląda.

Ratujemy klasyki – SKODA 105 S cz. II

SKODA ….

105-piątka stoi jeszcze u lakiernika, nie ma tak dobrze żeby wszystko szło gładko, zwłaszcza przy renowacji klasyka. Auto rozebrane, blachy spasowane, ale właściciel nie śpi – szuka, kombinuje, kupuje jakieś „graty” :). Niestety kto już ma za sobą ratowanie klasyka ten doskonale wie ile to pracy, wysłanych wiadomości, dzwonienia, szukania części tych jedynych najlepiej ładnych nowych nigdy nie zakładanych, a nie jest to łatwe, fabryki już nie produkują SKODY 105, Czechosłowacji też już nie ma, są za to ludzie kolekcjonerzy, handlarze, pasjonaci którzy posiadają części do naszych klasyków. W tym miejscu zaczynają się negocjacje cenowe itp. 🙂 Kupiliśmy części ile się dało, a niektóre elementy są takie bez polotu, nie pasują do tych nowych ładnych i tu zaczyna się etap szukania kolejnego fachowca.

Faza druga- części stare mają być jak nowe. Tyle ile uda się własnymi siłami coś pospawać, pomalować odświeżyć to super, ale podczas całej misji w pewnym momencie trafiamy na części, które muszą przejść profesjonalną obróbkę. Takich części w skodzie było sporo, aby je odnowić trafiły do ocynku, efekty zobaczcie na zdjęciach.

 

I tak etap drugi trwa w oczekiwaniu na powrót od lakiernika.

Już nie możemy się doczekać tej pięknej „Czeszki”  🙂

Ratujemy klasyki – SKODA 105S Część I

Na samym początku za młodu jeździliśmy takimi „cudami techniki. W późniejszych latach zaczęła się rodzić pasja, zainteresowanie sentyment do takich pojazdów. Na chwilę obecną wszyscy, a przynajmniej większość z Nas ma pozytywne „pie…….cie” czyli hobby, pasje. I tu zaczyna się, chęć posiadania klasyka. A jak się już go ma, to dopiero początek. Zaczyna się szukanie wykopywanie prawie z jądra ziemi części, wszystko tylko po to aby nasz ukochany klasyk cieszył oko i służył długie lata. Tak właśnie wygląda historia jednego z naszych kolegów. Skoda Adama zaczyna etap ratowania. Na początku skompletowanie wszystkich potrzebnych części, następnie dopasowanie ich u blacharza, tylko po to by za chwile auto znalazło się u lakiernika.

Poniżej pare kadrów z przygotowania auta do wizyty u lakiernika.

Spasowane blachy a reszta elementów już na swoim miejscu. Teraz nie zbyt miłe zajęcie. Rozbieramy „furę” do zera. Cała biżuteria zewnętrzna plus środek do żywej blachy. Tak z autopsji – lepiej pooznaczać sobie śrubki i plastiki z którego miejsca były demontowane żeby przy składaniu nie było niespodzianek i pełnego wiadra śrubek które zostały i nie wiadomo od czego były.

Auto ogołocone, przygotowane prawie w 100%, został jeszcze jeden element. Jak chcemy zrobić wszystko dobrze i perfekcyjnie to wyrzucimy jeszcze silnik tak aby można było trysnąć komorę nowym lakierem.

I tak przygotowana SKODA , będzie gościła kilka dni w lakierni, czekamy na efekty po lakierowaniu.

Oldtimery ładniejsze, czyste i zadbane ….

Wielka rodzina fanów klasycznej motoryzacji powiększyła się o nowego członka, jest nim sklep DNA Detailing Shop. Ten oldtimerowy świeżak, to nie tylko wielki entuzjasta tego co stare i klasycznie piękne ale także specjalista od szeroko rozumianej kosmetyki samochodowej. DNA Detailing oferuje szampony do mycia aut, woski do lakierów, mleczka do pielęgnacji tapicerki oraz wiele akcesoriów i zestawów do auto detailingu. To dzięki niemu rzeszowskie oldtimery nabiorą jeszcze większego połysku i blasku, wobec którego nie da się przejść obojętnie. Klubowicze i nie tylko w oparciu o specjalistyczną wiedzę i profesjonalne doradztwo będą mogli dowiedzieć się jak zadbać o nienaganny wygląd a także odpowiednio zabezpieczyć auto przed rysami, korozją lub innymi niekorzystnymi warunkami drogowymi i atmosferycznymi. Podczas najbliższego zlotu, nasz nowy kolega zaprezentuje bogate portfolio oferowanych przez niego produktów detailingowych jak również otrzymacie stałą zniżkę na zakup w jego sklepie.

FSO POLONEZ konserwacja podłogi i jej wygłuszenie.

Nie koniecznie zabezpieczenie antykorozyjne podłogi musi być drogie, czasem też jak drogie nie oznacza dokładne. Mając trochę wolnego czasu podczas zimowania , i dach nad głową można to zrobić samemu. Dobry środek  antykorozyjny, nowe maty butylowe i nowy filc – to rzeczy które są niezbędne  do wykonania takiej operacji.

Każdy z Nas zna swoje auto doskonale, wie jak je porozkręcać i poskładać. Więc w pierwszej kolejności trzeba „ogołocić” środek do zera. Siedzenia, wykładzinę, filc, stare wygłuszenie wszystko „wylatuje” z auta. Po wyczyszczeniu podłogi sprawdzeniu czy nie ma ognisk rdzy, całą powierzchnię odtłuszczamy i przygotowujemy pod malowanie, po tych zabiegach bierzemy farbę antykorozyjną i do dzieła. Malujemy całą powierzchnię przynajmniej dwukrotnie z dbałością o szczegóły.

Farba antykorozyjna schnie, najlepiej zostawić ją na kilka dni i w tym czasie dobrze jest skompletować resztę potrzebnych rzeczy (filc, maty butylowe).  Mamy już pomalowaną i zabezpieczoną antykorozyjnie podłogę, czas na wyklejankę czyli tniemy i dopasowujemy maty butylowe.

Auto dobrze jest wykleić nie tylko w takich miejscach jak wyszedł z fabryki ale nic nie stoi na przeszkodzie aby wyłożyć całą podłogę (efekt super). Przy klejeniu dobrze jest mieć pod ręką wałek i nim dociskać matę do oklejanej powierzchni. Bardzo ważna rzeczy przy klejeniu auta matami !!! pamiętajcie o zaznaczeniu sobie miejsc na śruby – po zaklejeniu ciężko będzie je namierzyć!!! W tym przypadku polonez został wyklejony w każdym możliwym miejscu.

Wnętrze pomalowane, wyklejone, dopasowane. Czas na wyłożenie filcem zgodnie z techniką i zamysłem jaki stosowano w halach na Żeraniu. Filc nie za gruby nie za cienki, musimy pamiętać, że  jeszcze  trzeba położyć wykładzinę i muszą zgrać nam się  otwory na pasy, listwy progowe,  jak również idzie jedną stroną wiązka z instalacją i dobrze żeby nie było nie potrzebnych górek. Filc najlepiej odwzorować ze starego materiału, który został zdemontowany przy rozbiórce na samym początku (dobrze jest go nie niszczyć i za wcześnie nie utylizować).

 

Wyłożona podłoga to czas na ostatni etap czyli, wykładzina wraca na swoje miejsce. Najlepiej w tak zwanym między czasie oddać ją do czyszczenia, prania chemicznego i taką czystą zamontować w aucie. Dzięki temu pozbywamy się nieprzyjemnych zapachów piachu brudu i mamy częściowo odświeżone wnętrze. Teraz nic innego nie pozostaje jak składać i na zloty 🙂

Nie jest to może super idealnie i profesjonalnie napisany tekst w stylu zrób to sam i prawdopodobnie pominąłem też jakieś szczegóły, ale ten wpis miał pokazać jak można własnymi siłami zadbać o stan naszych ukochanych klasyków. W moim przypadku nie było dziur w podłodze i nie trzeba było korzystać z usług specjalistów co niewątpliwie ułatwiło pracę przy „Borewiczu”.

ŻÓŁTE TABLICE KROK PO KROKU …

Jak zarejestrować zabytek?

Krok 1. Należy wypełnić kartę ewidencyjną (białą kartę. Można ją pobrać z linku – Wzór białej karty ewidencyjnej zabytków ruchomych ) tzw. ruchomego zabytku techniki. W karcie zawrzeć należy m.in. dane adresowe, historię pojazdu, opis i charakterystykę techniczną, opis zmian konstrukcyjnych remontów, stan zachowania i potrzeby konserwatorskie oraz akta archiwalne. Dokument wypełnia się w 3 egzemplarzach.

Krok 2. Wypełnienie „białej karty” lepiej zlecić rzeczoznawcy celem uniknięcia błędów. Oględziny i przygotowanie karty ewidencyjnej pojazdu wykonywane przez rzeczoznawcę zajmują najczęściej nie więcej kilkadziesiąt minut.

Krok 3. W siedzibie Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków lub u Kierownika delagatury składamy wypełnione karty wraz z wnioskiem o wpisanie pojazdu do wojewódzkiej kartoteki ewidencji zabytków techniki.

Krok 4. Jeden z trzech egzemplarzy karty ewidencyjnej przesyła się do Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Warszawie.

Krok 5. Konserwator musi zatwierdzić wniosek. Następnie dochodzi do włączenia karty do wojewódzkiej ewidencji zabytków.

Krok 6. Rejestracja auta jako pojazdu zabytkowego wymaga dodatkowo oryginału zaświadczenia z badania pojazdu, protokołu z oceny stanu technicznego oraz uwierzytelniona kopia decyzji ujęcia auta w wojewódzkiej ewidencji pojazdów zabytkowych. Cała procedura niesie ze sobą koszty w wysokości 800-1200 zł. Wysokość ta uzależniona jest od tego czy auto zarejestrowane jest w Polsce czy jest sprowadzone z zagranicy.